Parasol Historii

baner-WALKA-O-PAMI.jpg

Tomasz Sawicki, organizator i pomysłodawca akcji Paczka dla Bohatera i wielu innych inicjatyw wspierających Bohaterów narodowych to były zawodowy żołnierz, który przez lata działalności społecznej doskonale poznał potrzeby Kombatantów – te najprostsze i te najważniejsze. Już od ośmiu lat angażuje się i poświęca, by im pomagać materialnie i po prostu – być z nimi i dać im szansę, by choć na chwilę mogli poczuć się znów w pełni sił, choć na moment się uśmiechnęli, a później mieli co wspominać. Zaczynał działać z grupą przyjaciół, a dziś jego zapał i pomysły angażują już około 400 pomocników w całej Polsce. Każdego dnia walczy o Pamięć o Bohaterach i należne im wsparcie.

 

Nie sposób nie zacząć od tego, jak i kiedy powstała „Paczka dla Bohatera”. Kiedy zaczął się Pan angażować w tego typu wsparcie dla weteranów i kiedy uznał Pan, że warto tę inicjatywę rozszerzyć.

Tomasz Sawicki: Tak naprawdę Paczka powstała w 2010 roku. Zaczęło się bardzo nieoficjalnie. Prowadzę grupę rekonstrukcyjną i sam jestem byłym żołnierzem, dlatego znałem trochę kombatantów, poznawałem też ich coraz więcej na różnych spotkaniach i w pewnym momencie zacząłem coraz dokładniej przysłuchiwać się, jakie mają potrzeby i problemy. A że to było przed Świętami, jeszcze mocniej to do mnie przemówiło. Znałem grupę 36 zaprzyjaźnionych kombatantów i stwierdziłem po prostu, że spróbuję zrobić dla nich paczki – bez rozgłosu, ze znajomymi. Choć nie było zbyt dużego odzewu, z kolegą i kupiliśmy 36 reklamówek pełnych takich samych produktów i przez trzy kolejne dni odwiedzaliśmy te osoby. I tak się w sumie zaczęło. Było to nieformalne, ale z czasem akcja zaczęła skupiać kolejne osoby, a adresów przybywało, bo obdarowani mówili o niej swoim kolegom ze Związków czy Oddziałów. W kolejnym roku mieliśmy już 100 adresów do odwiedzenia, w następnym – 400 i zaczęliśmy działać w całej Polsce. Tym sposobem w roku ubiegłym odwiedziliśmy już 1642 osoby. Potem dostrzegliśmy też inne potrzeby i powstały inne inicjatywy i akcje.

Samo Stowarzyszenie zostało jednak założone niedawno, prawda?

Tomasz Sawicki: Tak, szczerze mówiąc to od początku była po prostu inicjatywa społeczna. Chciałem działać z potrzeby serca, a nie w ramach w ramach formularzy – odstraszała mnie też nieco urzędowa droga, jaką trzeba przejść do uzyskania statusu Stowarzyszenia, bo zakładałem już wcześniej jedno i wiedziałem, że wymaga to między innymi sporo czasu. Jednak obecnie osiągnęliśmy już taką skalę działań i rozgłos – również na zagranicę (zaczęliśmy pomagać m.in. kombatantom mieszkającym w Niemczech czy Holandii), pojawiły się kolejne pomysły na nowe formy pomocy – wyjazdy z kombatantami, opiekę całoroczną czy fundowanie zabiegów zdrowotnych… Do tej pory zbieraliśmy jednak tylko dary, nigdy pieniądze – dlatego też musieliśmy znaleźć sposób, by móc gromadzić również potrzebne fundusze, więc siłą rzeczy musieliśmy sformalizować naszą działalność. Udało nam się zarejestrować w 2017 roku i jesteśmy oficjalnie Stowarzyszeniem zarejestrowanym w KRS.

Czyli to skala działalności zadecydowała o założeniu Stowarzyszenia?

Tomasz Sawicki: Myślę, że tak, a w dodatku nowe pomysły na formę działania i szukanie współpracy z innymi organizacjami. Trudno żeby sponsorzy, odpowiedzialne duże firmy przekazały jakieś środki dla niesformalizowanej inicjatywy. A teraz wiadomo, że rozliczamy się księgowo. A nam chodziło o to, by mieć możliwość pozyskiwać dobrych ludzi do wsparcia, firmy często chciały mieć informacje z KRS, jako podstawy naszej działalności. Zawsze zależało mi też na transparentności naszej działalności. Każdy, kto poprosi, uzyska od nas pełną dokumentację, bo nie mam nic do ukrycia. W naszym statucie jest zapis, że jesteśmy instytucją non-profit, nikogo nie zatrudniamy, a składki członkowskie również są najniższe z możliwych. Opieramy swoje działania w dużej mierze o wolontariuszy, których mamy już prawie 300 w Polsce.

A wszystko zaczęło się od grupy przyjaciół… Jak to się stało, że akcja rozrosła się na tak dużą skalę? Szukaliście wolontariuszy, czy chętni zgłaszali się do Pana sami?

Tomasz Sawicki: Dobro przyciąga inne dobro. Każdy ma kogoś znajomego, a że akcje są promowane głównie na Facebooku, to wystarczy że ktoś udostępni post, by dowiedzieli się o nim inni. Często się tak zaczyna, że ktoś widzi naszą akcję, polubi ją, jakoś nam pomaga, później wyśle nam paczkę, zaczyna się wciągać i sam zostaje wolontariuszem i odwiedza kombatantów. Obecnie oprócz 300 wolontariuszy mamy już też już ponad 60 członków Stowarzyszenia – łącznie jest to 400 zaangażowanych osób, 40 koordynatorów. Często jest tak, że człowiek pomaga, ale nie widzi, do kogo ta pomoc trafia – a u nas darczyńcy mogą poznać tych, którym pomagają, organizujemy dla nich dni otwarte, zapraszamy do wspólnego rozwożenia paczek czy na nasze spotkania. Nie ukrywam, że możliwość poznania obdarowanych, posłuchania ich historii – to przyciąga.

Dużo się mówi o tej akcji również właśnie dzięki tym wizytom domowym. Nie jest to pomoc wysyłana gdzieś, ale zawsze niesie ją człowiek.

Tomasz Sawicki: Tak, bo to jest ważne dla jednej jak i drugiej strony. Jednak co ważne – dla mnie priorytetem jest też bezpieczeństwo kombatantów, dlatego też dbamy o to, by odwiedzały ich odpowiedzialne osoby, którym zależy jedynie na udzieleniu im wsparcia. Kombatanci czują się przy nas bezpieczni i zawsze ich uprzedzamy o wizytach, do których po latach się przyzwyczaili.

Sam przykład wakacji pokazuje, jak kombatanci chętnie korzystają z naszej pomocy. Pierwszy raz do Międzyzdrojów wziąłem 38 osób, a teraz mam 70 miejsc, a 130 chętnych. To wyraźny znak, że coraz więcej kombatantów po prostu dowiaduje się o takich możliwościach, po ci, którzy z nich skorzystali, są zadowoleni.

A czas świątecznych odwiedzin – to też jest dla Was okazja, by zbadać potrzeby obdarowywanych? 

Tomasz Sawicki: Oczywiście dzięki Paczce nie zagwarantujemy od razu wspaniałego życia kombatantom. To raczej symbol – powód do spotkania się. Zawsze jednym z pierwszych pytań dotyczy tego, jak możemy pomóc. Czasami proszą nas o najprostsze rzeczy – przyjście co jakiś czas z wizytą, pomoc w zakupach, zakup najprostszych materiałów jak znaczki pocztowe, bilet autobusowy, czy też zakup opału, albo wizyty u terapeutów. W miarę możliwości staramy się pomagać również w takich kwestiach. Jeśli chodzi o potrzebne fundusze, organizujemy też Bazarek, na którym sprzedajemy różne gadżety i dzięki temu również jesteśmy w stanie sfinansować różne rzeczy. Ciągle pojawiają się nowe pomysły i potrzeby kombatantów. Planujemy też między innymi zrobić dla Nich bal, bo wiemy, że to uwielbiają – spotkać się, wspólnie bawić. Na takich wydarzeniach to oni są najważniejsi, mogą się zrelaksować i być cieszyć się swoim towarzystwem. Wtedy się otwierają i są naprawdę sobą, cieszą się takimi chwilami.

A nie ukrywam, że zdaję sobie sprawę, że ze wszystkimi akcjami muszę się spieszyć. Na przykład przed organizowanymi Feriami dla Bohatera, jeszcze niedawno dzwonił do mnie jeden z ich uczestników z informacją, że na nie pojedzie, a na drugi dzień dowiedziałem się, że zmarł w szpitalu… Także mam poczucie, że muszę jeszcze szybciej wszystko organizować, bo Bohaterowie szybko odchodzą.

To z pewnością też jest duże wyzwanie dla Pana i wszystkich organizatorów.

Tomasz Sawicki: Nie ukrywam, że tak.

A mówił Pan o tym, ze zeszłoroczna akcja okazała się sporym sukcesem. Czy to jest tak, że z roku na rok paczek jest więcej? 

Tomasz Sawicki: Unikam tego typu porównań, bo to nie jest naszym celem. Choć oczywiście cieszę się z tego. Ludzie sami nam wysyłają adresy, docieramy do nowych Związków i innych organizacji, dlatego obdarowywanych przybywa. Z drugiej jednak strony widzę, że tych kombatantów, dla których robiłem paczki 5-6 lat temu zostało niewiele i z każdym rokiem jest ich coraz mniej. Także nie zależy nam na rekordach i myślałem nawet w ubiegłym roku, że tych paczek będzie mniej, ale na skutek nowych kontaktów, okazało się, że było ich naprawdę bardzo dużo. Staramy się, by każdy, kto się do nas zgłosi, otrzymał wsparcie. W zeszłym roku bardzo dużym wsparciem była pomoc przekazana od firmy Maspex. Kombatanci naprawdę byli bardzo zadowoleni z produktów, które otrzymali i z tego, że były one rozważnie dobrane do ich potrzeb.

Organizacja tylu akcji i inicjatyw z pewnością jest wymagająca.

Tomasz Sawicki: Ciągle słyszę od ludzi, że to nie ma sensu, bo jest coraz trudniej, ale jak mówiłem – utrzymuję, że ciągle muszę się spieszyć z kolejnymi akcjami, bo wiadomo – Paczka nie będzie działać wiecznie. Kombatanci mówią nam, że taki wyjazd to dla nich marzenie, albo z nami pierwszy raz odwiedzili polskie morze. Jeden Pan w tamtym roku, który dzięki organizowanym przez Stowarzyszenie wakacjom pierwszy raz odwiedził grób swojego brata w Kołobrzegu. Kombatant, który nigdy nie widział morza albo nigdy nie był w kinie… Takie marzenia nam wydają się małe, ale są duże dla tych ludzi. Takich historii naprawdę mógłbym opowiadać wiele.

A czy jest Pan w stanie zliczyć, jak wiele różnych akcji dla Bohaterów organizuje Pan w ciągu roku?

Tomasz Sawicki: Angażujemy się w naprawdę wiele pomysłów – od takich najprostszych jak kartki urodzinowe, nagrywanie życzeń, wspomnień po większe, jak Bazarek, wyjazdy czy Paczka na Święta. Nie prowadzę statystyki.

Bo to chyba nie jest zaangażowanie od akcji do kolejnej, a pomoc non-stop?

Tomasz Sawicki: Cały czas docierają do nas zapytania, telefony, prośby o wsparcie. Poszczególne akcje to tylko finały, a wśród nich największym jest właśnie Paczka. Ale ciągle działamy, jak na przykład niedługo planujemy przeprowadzenie u jednego Pana remontu domu. O takich rzeczach na co dzień nie informujemy, bo starannie selekcjonujemy wiadomości, jakie publikujemy – w tym także zdjęcia. Nie wszystko jest na pokaz, a godność i honor kombatantów to dla nas priorytet. Publikujemy zdjęcia tylko tych obdarowywanych, którzy wyrażą na to zgodę.

A jeśli chodzi o wolontariuszy – jak Pan mówił, jest to olbrzymia grupa 300 osób. Są to ludzie starsi, czy raczej młodsi?

Tomasz Sawicki: Oj, różnie – od gimnazjalistów, po emerytów. Nawet niektórzy kombatanci chcą nam pomagać i to jest fajne… Ale im na to nie pozwalam, bo nie może być tak, że pomagają nam ci, którym to my mamy pomagać. Szczególnie mocno pomaga nam także Polonia, która wspiera nas, jak może.

Wolontariusze są zaangażowani tylko w akcję Paczka dla Bohatera, czy również cały rok?

Tomasz Sawicki: Cały rok, tak jak cały rok działa Stowarzyszenie. Na profilu na Facebooku (www.facebook.com/paczkadlabohatera) ciągle informujemy o działaniach i cały czas możemy liczyć na wsparcie. Jak chwilę jest tam zbyt cicho… już za tydzień można spodziewać się kolejnej akcji! Tych akcji jest tak dużo, że naprawdę się nie nudzimy.

 

Bardzo dziękujemy za rozmowę.